niedziela, 14 lutego 2016

No i gdzie jest ten cholerny rozdział? Nie ma go i nie ma!

Wyobrażam sobie, że niektóre z Was wypowiadały w myślach podobną formułkę za każdym razem, gdy odwiedzały tego bloga w poszukiwaniu nowości. Postanowiłam więc wpaść i zakomunikować, że jestem, żyję i nie zapomniałam o opowiadaniu, po prostu musiałam rozprawić się z sesją, o czym zresztą uprzedzałam pod poprzednim rozdziałem. Jako że od kilku dni trwa moja przerwa międzysemestralna, miałam nawet w planach pojawić się z epizodem ósmym w ten weekend, ale kilkutygodniowe rozstanie z Wordem nieco wybiło mnie z rytmu, więc potrzebuję jeszcze odrobinę czasu, by wrócić na właściwe tory. Kiedy zatem można spodziewać się ósemki? Myślę, że w przyszły weekend. [UPDATE 21.02.: Myśleć to ja sobie mogę, niestety. Zamordujecie mnie, ale jeszcze nie skończyłam nowego rozdziału i naprawdę nie mam pojęcia, czy uda mi się to dzisiaj zrobić. Rany, jestem jak politycy i ich obietnice wyborcze... Dlatego nie składam już żadnych deklaracji terminowych, rozdział będzie jak się napisze, o. A napisze się na pewno, choćbym miała nabawić się zespołu cieśni nadgarstka od ciągłego stukania w klawiaturę, tylko jeszcze nie wiem kiedy. :)] Nie mam co prawda pojęcia, czy nie straciłyście cierpliwości, ale jeżeli nie, to dziękuję za wytrwałość. I przepraszam, bo jednak trochę mnie tutaj nie było.
Do napisania!

PS. Zostawiam Was z piosenką, której słuchanie od początku studiów jest jednym z moich sesyjnych rytuałów. Dlaczego właśnie ona? To dobre pytanie ;)


20 komentarzy:

  1. Ostatni mój komentarz na tym blogu pojawił się na początku września, a więc prawie pół roku temu ;_; Najmocniej Cię za to przepraszam, nie myślałam, że można sobie nadrobić aż takich zaległości. Proszę o wybaczenie i postaram się być regularniejszym komentatorem w przyszłości.
    Co do nadrabiania komentarzy to stwierdziłam, że pokrótce będę opiniowała każdy rozdział, niezależnie od tego, co będzie działo się później. Będę sobie gdybać i tak dalej (tak tylko ostrzegam).

    A więc na początek wspomnienie szóste, czyli ostatnia wakacyjna część opowiadania. Przyznam szczerze, że postawa Zbigniewa mocno mnie zaskoczyła, oczywiście pozytywnie. Czy on wziął na siebie winę za wspólne wybryki jego i Bereniki (tak dawno mnie tu nie było, że aż musiałam sprawdzić w zakładce z bohaterami, jak ona miała na imię ^^")?! Z jednej strony cieszy mnie fakt, że państwo Fabiańscy poznali prawdziwe oblicze Bartmana, ale z drugiej to trochę przykre. Tak szczerze to dziwię się, że rodzice nie próbowali wmówić Berenice, że to ona sprowadziła Zbyszka na ciemną stronę mocy xD To byłoby całkiem w ich stylu. Napisałaś, że to był bardzo wymęczony rozdział. Przyznam, że ja tego nie czuję - odebrałam go nie gorzej niż inne, był napisany luźno i w Twoim stylu. Generalnie bardzo mi się podobał, aczkolwiek czuję pewien niedosyt. To były zdecydowanie za krótkie dwa tygodnie :< Zobaczymy, co spotkany naszych bohaterów w drugiej części, do której już za moment przechodzę.

    Pierwszy epizod drugiej części i pierwszy ogromny szok. I drugi. I trzeci. Berenika całkowicie się zmieniła, w mojej skromnej opinii stała się zupełnie innym człowiekiem (to się chyba nazywa dojrzewaniem, heh). Może to tylko takie pierwsze wrażenie i w dalszej części Berenika pokaże trochę 'dawnej siebie'? Zobaczymy, mogłoby być ciekawie. Szczerze powiedziawszy, polubiłam tę nową część opowiadania. Jest taka spokojna, delikatna... Chyba nie mogę nazwać jej ciekawszą, ale całkiem możliwe, że bardziej przypadnie mi do gustu xD Może dojrzałe życie wydało mi się bardziej interesujące niż młodzieńcze zauroczenia i przygody?
    Warto wspomnieć o składowych tego rozdziału, czyli nowych bohaterach. Łukasz - kolega-gej. No ciekawie, podobno gej jest najlepszym przyjacielem kobiety, oby i w przypadku Bereniki tak się okazało. Swoją drogą, współczuję mu rodziców homofobów. Berenika także nie miała ze swoimi łatwo (choć to wciąż inne typy problemów), może dlatego zostali przyjaciółmi?
    Weronika - pielęgniarka, Berenika została zmuszona do wspólnej pracy z nią. Oby nie stała się ona 'rozchichotaną pseudo przyjaciółką' Berenisi. Nie jestem jeszcze w stanie nic o niej napisać, ale intuicja podpowiada mi, że ona trochę namiesza w tej historii.
    Następny jest ordynator, który szybko skojarzył Berenikę z ojcem. Hmm, mimo że posunęła się do oszustwa, uważam, że bardzo słusznie postąpiła. Chciała osiągnąć coś ciężką pracą, a nie znajomościami, co w pełni szanuję. Generalnie, cóż, podoba mi się takie zachowanie.
    No i Zbyszek! Kurcze, nie sądziłam, że pojawi się już w pierwszym epizodzie! Zwłaszcza, że objętościowo wydawał się on dość krótki. Nie wiem, co się wydarzy, ale na pewno będzie się działo! Ojacie, już przechodzę do kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mamy epizod drugi. To wszystko mi się nie podoba. Jak to Bartman ma dziewczynę / narzeczoną / jak zwał tak zwał? I to jeszcze jakąś sztuczną blondi Adriannę (ten opis trochę przypomina mi moją dawną znajomą, nawet charakter się zgadza! Nie to żeby coś xD). Nie wierzę, że Zibi się oświadczył. To takie nie w jego stylu. Swoją drogą, mam wrażenie, że on - w przeciwieństwie do Bereniki - zbytnio się nie zmienił (może dlatego, że mężczyźni z założenia później dojrzewają?). Sama jazda z zabójczą prędkością świadczy o jego całkowitej bezmyślności, nie mówiąc o tej blond szafiarce. Generalnie wydaje mi się, że Zibi jest z nią, ponieważ potrzebował kobiety, z którą będzie ładnie wyglądał na zdjęciach, które trafią później do gazet.
      Swoją drogą, polubiłam Weronikę. Też chcę taką przyjaciółkę <3 Może moja intuicja całkowicie mnie zawiodła? Po tym rozdziale i ostrzeżeniach Weroniki przed oddziałową, śmiem twierdzić, że ona raczej nie wbije Berenice noża w plecy.
      I Zibi się obudził! Przy Berenice *o* Bez zbędnego przedłużania, przechodzę do kolejnego rozdziału.

      Epizod trzeci to przebudzenie się Zbyszka i dowiedzenie się jego bliskich o utracie pamięci. Sama nie uważam, że musiał zapomnieć o osobie z tak dalekiej przeszłości, nie znam się zbytnio na medycynie, ale z tego co mi wiadomo, po wypadku ofiary często tracą wspomnienia z ostatnich kilku miesięcy czy lat, a te wcześniejsze zostają nienaruszone xD Nie umiem ubrać tego ładniej w słowa, ale generalnie mam nadzieję, że zostanę zrozumiana.
      Ada, hmm, w tym rozdziale akurat wydaje mi się całkiem szczera, na pewno nie 'aktorzy' tak jak w poprzednim rozdziale xD Ale wciąż jej nie lubię - Zbigniew może być tylko z Bereniką. Kropka. Swoją drogą, Bartman chyba aż sam się zdziwił, w jak irytującej osobie się 'zakochał'. Mimo tej szpitalnej otoczki i tragicznych okoliczności, jakoś tak mnie to rozbawiło.
      Zibi ma siostrę? Ale z jakiegoś powodu nie dałaś jej możliwości pojawienia się w epizodzie trzecim, więc pewnie odegra jakąś znaczącą rolę i chciałaś zbudować napięcie. Zobaczymy, jak bardzo nie trafiłam tym razem xD

      W epizodzie czwartym mamy do czynienia z pierwszymi przebłyskami w głowie Bartmana. To zabawne, że przypomniał sobie akurat Berenikę. Ona tak właściwie jest pielęgniarką, ciekawe, czy usłyszała od rodziny/przyjaciół Zibiego, o wspomnieniu z okresu młodości. Zastanawia mnie, co zrobiłaby z taką informacją. Mogłaby 'przebrać się' za siebie z dawnych lat i pomóc Bartmanowi odzyskać pamięć.
      Coś, co jeszcze bardzo mi się w tym rozdziale spodobało to Igła! <3 Wspominałam już, że uwielbiam tego pana? Wspaniała zagrywka z tą piłką, dobrze, że chociaż to Bartman potrafił nazwać *jestem dumna*. Mam nadzieję, że ten bohater jeszcze tutaj zawita...

      Usuń
    2. Epizod piąty, czyli eklerki. Dość długi ten rozdział, a ja z tego wszystkiego zapamiętałam najlepiej właśnie eklerki. Swoją drogą, uwielbiałam je (zresztą wciąż uwielbiam), to była jedna z najchętniej odwiedzanych przeze mnie stron.
      Wszyscy nagle przypomnieli sobie o Kubiaku, jak miło. Mam wrażenie, że on i Zibi szybko się pogodzą a Michał natychmiast wsiądzie w samochód i przyjedzie odwiedzić starego kompana. Potem oczywiście Bartman wspomni mu o dawnej znajomej, Kubiak rozpozna ją w pielęgniarce i... będą żyli długo i szczęśliwie.
      Berenika to ma szczęście. Zwykle jeżdżę na nadmorskie wakacje, często gdzieś spaceruję... Ale żaden sportowiec n i g d y na mnie nie wpadł. Za to na Berenikę owszem, chociaż ją w ogóle to nie obchodzi. Życie jest niesprawiedliwe :c Swoją drogą, pierwszą moją myślą po 'zderzeniu' było, że Berenisia właśnie poznała Lotmana. A to tylko Schoeps.

      No i nadszedł czas na szósteczkę. Zibi wychodzi ze szpitala, jedzie z Adą do Warszawy, po to, aby się wkurzyć, zerwać z nią i wrócić do Rzeszowa. Cóż, przyznam, że takie zachowanie jest kwintesencją Bartmana. To zupełnie w jego stylu.
      O, jaka ładna i miła sąsiadka mu się trafiła. "Nie, mamo, nie jestem przeziębiony. Po prostu ktoś pali papierosy i strasznie śmierdzi..." - powiem kolokwialnie - śmiechłam. Może to nic nadzwyczajnego, ale rozbawiła mnie ta sytuacja c:

      Epizod siódmy, czyli ostatni do nadrobienia. Aż mi się przykro zrobiło, że tak szybko przeczytałam to stracone pół roku ;/ Berenika i Zibi znów się przegadują. Jak za starych, dobrych czasów - można by rzec. No i jest Igła, znowu. Najwspanialszy :3 Bardzo podoba mi się rola, jaką tu odgrywa i jestem niesamowicie dumna z jego pomysłu odwiedzenia Podpromia. W pewnym sensie to dzięki niemu Bartman odzyskał wspomnienia.
      Osobiście czekam jeszcze na pojawienie się w drugiej części Kubiaka. Myślę, że może odegrać w tym opowiadaniu bardzo ważną rolę.

      Skończyły mi się rozdziały do czytania :C
      Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwanie kolejnego. Mam nadzieję, że komentarz pojawi się po kilku godzinach/dniach od publikacji, a nie kilku miesiącach...
      Pozdrawiam gorąco :*
      I przepraszam za ewentualne błędy w komentarzu.
      zostan-z-nami.blogspot.com

      Usuń
    3. O rany, totalnie mnie zaskoczyłaś! Oczywiście w mega pozytywnym znaczeniu. Kiedy weszłam dziś na bloga i zobaczyłam, że z dwóch komentarzy zrobiło się pięć, w pierwszej chwili pomyślałam, że czeka mnie niezła reprymenda od zniecierpliwionych czytelniczek oczekujących na nowy rozdział. A później przez kilka sekund wpatrywałam się w ekran z rozdziawioną buzią. You made my day!
      To bezapelacyjnie najdłuższy komentarz jaki kiedykolwiek otrzymałam, więc grzechem by było pozostawić go bez odpowiedzi. Przeogromnie Ci dziękuję, nie tylko za niego, ale również za to, że zechciałaś wrócić do tego opowiadania i nadrobić wszystkie rozdziały. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że za bardzo nie zawiodłam ich jakością ;)
      Zgadzam się, że wspomnienie szóste, jak również cała część pierwsza pozostawia ze sporym niedosytem, ale liczę, że retrospekcje, które będą od czasu do czasu pojawiać się w części drugiej choć odrobinę zaspokoją Waszą ciekawość co do dalszych losów nastoletnich bohaterów. No właśnie, skoro już zaczęłam temat Bereniki i Zbyszka - wygląda na to, że ile osób tyle opinii, a pole interpretacyjne jest dość szerokie, bo kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że to Zibi bardziej wydoroślał, a Bera nadal ma w sobie coś z kapryśnej i niepokornej nastolatki. Czasami bywa tak, że czytelnik potrafi dostrzec więcej niż sam autor, więc nie neguję, tylko nadal obserwuję reakcje.
      Przyznam, że i ja odnoszę wrażenie, iż Fabiańska z pierwszych rozdziałów zupełnie nie przypomina dawnej siebie, ale czas pokazał, że mimo wszystko nie straciła dawnego pazura, choć trzeba jej oddać, że stała się bardziej zachowawcza.
      O amnezji trochę czytałam zanim wzięłam się za pisanie, ale być może coś mi umknęło lub gdzieś przedobrzyłam, wszak opowiadania rządzą się swoimi prawami ;) W każdym razie dziękuję za spostrzeżenie, na pewno będę mieć je na uwadze.
      Tak, tak, Zibi ma siostrę, nawet przebąkiwał o niej trochę w części pierwszej :) Kaśka jeszcze się tutaj pojawi, i to chyba nawet całkiem niedługo. Podobnie zresztą będzie z Jochenem, którego rolę za jakiś czas też postaram się rozbudować. A co do Kubiaka... Widzę, że napływa coraz więcej głosów opowiadających się za "wielkim powrotem" tego bohatera. Co prawda moje plany wobec niego nie są jeszcze w pełni sprecyzowane, podobnie zresztą jest z kilkoma innymi kwestiami, ale chyba będę musiała poważnie się nad tym wszystkim zastanowić. :) A Igła wyszedł mi tutaj chyba całkiem sympatycznie, i jeżeli miałby być sprawcą jakiegoś zamieszania, to tylko pozytywnego :)
      Przepraszam, że skończyły się rozdziały, ale mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się uzupełnić braki :)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, raz jeszcze dziękuję oraz mam nadzieję, że i u Ciebie wkrótce pojawi się coś nowego :) :*

      Usuń
  2. Twój blog został nominowany do Liebster Award.
    Więcej na http://walka-z-losem.blogspot.com/2016/02/liebster-award.html
    Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział będzie jak będzie. Ale jak już będzie... oj to będzie. Po tym co sama ostatnio odstawiam nie mam nawet odwagi westchnąć, że za długo się czeka. Czeka się to się czeka. Po ich czekaniu wiernych fanów poznacie. I już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć! A cierpliwość jest cnotą ;)

      Usuń
  4. Zapraszam do mnie na rozdział 2o ;) Czekam na nowy rozdział i zyczę dużo weny! Doskonale wiem jak to jest, kiedy ta nie chce przyjśc :/
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam się nie odzywać, ale nie uważacie, że lekko już przeginacie towarzyszu? Ileż można!
    Pozdrawiam i czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ciągle obiecuję sobie, że to będzie TEN weekend, w którym opublikuję rozdział, ale nie wychodzi, bo to, co do tej pory wyprodukowałam w Wordzie jest jedną wielką kaszaną. Ale dzięki za zainteresowanie, to naprawdę budujące :)

      Usuń
    2. Zainteresowanie, to mało powiedziane. Ja się dopraszam o Zbigniewa, a Zbychu z pewnością moim idolem nie jest, więc sama wyciągnij wnioski.
      Zatem czekam aż kaszana przestanie nią być, nie marudzę więcej, ale z pewnością nadal będę regularnie sprawdzać.

      Usuń
  6. Ważna informacja na www.uwierzyc-w-milosc.blogspot.com !

    OdpowiedzUsuń
  7. Pragnę poinformować, że zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji pod tym linkiem:
    http://zostan-z-nami.blogspot.com/p/na-wstepie-chciaabym-goraco-podziekowac.html
    Całuski :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Choć nie za często komentuje to czekam na dalsze losy Bereniki i Zbyszka cierpliwie :-)
    Angel2222

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałam taki długi komentarz siedząc dzisiaj na zajęciach i wszystko mi zjadło :c Przepraszam, jeśli pominę niektóre rzeczy, ale nie jestem już "na świeżo" :)
    Powiem Ci szczerze, że chciałam to opowiadanie rozłożyć sobie na raty z braku czasu. Wczoraj w nocy musiałam zrobić sobie przerwę w nauce, zabrałam się za prolog... i skończyłam na epizodzie 7 :P Nie mogłam się oderwać od laptopa, pochłonęłam wszystko za jednym tchem! Przyznam się też, że czytając 1cz. miałam wrażenie, że już kiedyś byłam na tej historii ;) Czemu nie doczytałam dalej nie mam zielonego pojęcia, ale już jestem, nadrobiłam i nigdzie się nie ruszam.
    Wspomnienia Bereniki, cała 1cz. opowiadania jest wręcz cudowna! Zawsze nie mogę odżałować, gdy próbuję napisać coś śmiesznego w swoich opowiadaniach - po prostu nie umiem pisać żartów, śmiesznych sytuacji, nie mam pojęcia dlaczego. Ty w mistrzowski sposób przeplatasz cięty język Bartmana ze złośliwościi Niki i różne nieprzypadkowe ;) zdarzenia. Patrząc na to z boku, z pozycji czytelnika, uśmiech sam pojawia się na twarzy! :D Podejrzewam jednak, że gdybym była na miejscu głównej bohaterki w czasie sytuacji z podtopieniem czy przyłapaniu Zbyszka na kręceniu się koło blondynki z obozu, zareagowałabym bardzo podobnie... ;) Opisujesz życie nastolatki w tak dokładny, szczegółowy sposób, że chwilami miałam wrażenie, że to swój pamiętnik czytam... choć już dawno żądnego z nich nie ma. Jeszcze gdy przy pierwszym rozdziale puściłam sobie piosenkę Blog27, ich jedyną jaką znam jeszcze z podstawówki... ach, nie mam słów! Perfekcja, cudo :)
    Druga cz. jest zupełnie inna. Berenika dojrzała, wydaje się być troszkę rozsądniejszą. Nie przypuszczałabym, że wrzucisz naszą Żmijkę do szpitala jako pielęgniarkę, zdecydowanie nie taką przyszłość wróżyłabym jej po przeczytaniu wspomnień z wakacji. Ale może to i dobrze? To chyba taka podkładka, że dojrzała. Przynajmniej trochę. Nie przypuszczałam również, że tak ostro potraktujesz Bartmana. Jestem okrutnie ciekawa, dlaczego jechał tak szybko? Zastanawiam się też, czy rozwiniesz wątek jego zerwanej znajomości z Michałem; co takiego palnął nasz kwadratowoszczęki, że przestali się do siebie odzywać? No i mam szczerą nadzieję, że razem z powrotem pamięci Zbyszka dotyczącej siatkówki, nie wróciła mu pamięć o Adzie. Albo, że tak go zniesmaczyła swoim nagabywaniem w szpitalu i krótko po opuszczeniu jego sterylnych ścian, że się chłopak rozmyśli nad ślubem. Mocno irytująca dziewczyna; ciężko się czyta o jej wywodach i sztucznym zachowaniu, a co dopiero słuchać tego na żywo przez nie wiadomo jak długi okres czasu... Ale to się wszystko jeszcze okaże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z minionych spraw, podziwiam Nikę za to jak zachowała się względem babci. Nie dziwię się jej reakcji; ta kobieta to jakiś diabeł wcielony, choć teoretycznie nie robi nic strasznego ani złego... Za to ojciec naszej bohaterki... tarmosił córkę za uszy, osądzał jej znajomych bez żadnej wiedzy na ich temat, a sam co zrobił? Coś milion razy gorszego. Zawiodłam się na nim bardzo. Miałam go za nadopiekuńczego rodzica dziewczyny w trudnym wieku - teraz nie mam zielonego pojęcia co o nim myśleć. Chyba jest tak samo chory na głowę jak jego matka. Nie mogę teraz znaleźć całego fragmentu, ale moment, gdy babcia mówi Berenice, iż najwyraźniej jej syn znalazł z nową kobietą coś, czego nie dała mu jej matka... ja chyba dałabym starszej pani w twarz. To już był cios poniżej pasa, poniżej jakiegokolwiek poziomu. Za to Łukasza jej zazdroszczę :) Taki przyjaciel to skarb, którego można szukać ze świecą, a i tak bardzo ciężko jest go znaleźć.
      Piszesz przepięknie. Dozujesz informacje, dajesz dużo emocji :) Kiedy Zbyszkowi przyśnił się zakład z Kubiakiem i przy okazji wyjaśniła się ta "Blondyneczka" kończąca pierwszą część opowiadania, z mojego gardła wydobyło się tylko ciche "O nie...". Jednak się o nią założył, owładnięty hormonami i nadwrażliwym ego Bartman! Nie chcę być w jego skórze, gdy Nika się o tym dowie... Będzie dym, oj będzie duży dym.
      Pokręcony ten komentarz w osiemset, ale nie mogę pozbierać emocji. Wszystko jest tutaj tak dopracowane, doszlifowane. Chciałabym tak umieć :)
      Cieszę się, że zdołałam wszystko nadrobić zanim wróciłaś :D nie muszę za długo czekać, ani denerwować się, że rosną mi zaległości :P Pisz tak dalej i nie kończ tego opowiadania za szybko! Pokochałam już Zbyszka i Berenikę i kurcze nie wiem, co dla nich planujesz, ale trzymam za nich kciuki :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Czytając Twój komentarz nie mogłam przestać się uśmiechać :) Bardzo, bardzo dziękuję za tyle przemiłych słów, choć nie wiem czy na nie zasłużyłam :)
      Z ciętym humorem różnie u mnie bywa, aczkolwiek bardzo się starałam, by nadać części pierwszej lekkie zabarwienie komediowe, dlatego cieszę się, że jest ono wyczuwalne. Faktycznie, w trakcie opowiadania nagromadziło się wiele znaków zapytania, ale myślę, ze z czasem wszystko powoli zacznie się wyjaśniać. No i zachowanie zarówno ojca jak i babki też ma swoje uzasadnienie, ale do tego jeszcze dojdziemy. Co do dopracowania i doszlifowania to myślę, że potrafisz to o wiele lepiej niż ja :) To jest właśnie jedna z tych rzeczy, która urzeka mnie w Twoim "Źródle". I chyba nie trzeba się martwić, że szybko skończę historię Bereniki i Zbyszka, bo pomijając moje zmagania z brakiem weny i ślimacze tempo pisania rozdziałów, najprawdopodobniej będzie ona trwać dłużej niż pierwotnie planowałam, bo coś tam jeszcze dla nich wymyśliłam :)
      Ja też pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję :)

      Usuń