Wygląda na to, że jednym z moich noworocznych postanowień (których notabene nigdy nie robię) powinno być dokończenie wszystkich rozpoczętych opowiadań, a uwierzcie, że trochę tego jest. Wspomnienie na pewno prędzej czy później (pewnie później) doczeka się ostatniej kropki, nie wiem natomiast co z resztą, czyli kilkoma onepartami. Miałam wrócić przed świętami z wigilijną historyjką, do której przymierzałam się już w ubiegłym roku, ale cóż, znów musiałam skapitulować. Podobno do trzech razy sztuka, więc może za rok ;) To naprawdę ma szansę się udać, bo moje pomysły zazwyczaj charakteryzują się długowiecznością. Co się odwlecze, to nie uciecze.
Uświadomiłam sobie, że w ostatnim czasie Selene czytająca niemal w zupełności wyparła Selene piszącą (chociaż i z czytaniem różnie bywa, więc jeśli jestem komuś winna komentarz, to na dniach postaram się wszystko nadrobić), bo nawet jeśli coś tam sobie bazgrzę, to zwykle jeden-dwa akapity i "do widzenia". Nie mogę więcej, mimo że bardzo bym chciała. To wręcz zatrważające, że w całym 2016 roku opublikowałam zaledwie trzy (!) rozdziały. A dziś mijają dokładnie cztery miesiące od publikacji Dziewiątki... Kiepski bilans. Miło byłoby go poprawić, ale nie sądzę, żeby mi się to udało, bo Mikołaj nie spełnił mojego życzenia i nie znalazłam pod choinką gotowej pracy licencjackiej, więc muszę pisać ją sama ;) Postanowiłam jednak dać znak życia, bo strasznie nie lubię tej próżni i bezterminowego milczenia. I zapewniam, że jeszcze nie powiedziałam, a właściwie nie napisałam ostatniego słowa. Nie tylko w tym poście.
Ponieważ istnieje dość realne zagrożenie, że w najbliższych dniach nie zjawię się z żadnym czytadłem, chciałabym życzyć zarówno Wam, jak i sobie, byśmy w tym nowym, 2017 roku potrafiły znaleźć w życiu więcej radości. Nie dawać się lękom i przytłaczającym myślom, nie zastanawiać się nad tym, co było lub będzie. Przynajmniej przez chwilę popatrzeć na świat przez różowe okulary i uwierzyć, że jeszcze będzie okej. Czasami to cholernie trudne, ale może warto spróbować?
Pozdrawiam ciepło. I pamiętajcie, że jestem, nawet wtedy gdy mnie nie ma.
Cieszę się, że jesteś :D Wiadomo, wolałabym, żebyś była z rozdziałem, no ale przecież nie będę narzekać. Zwłaszcza, że ze mną, zarówno mną czytelniczką, jak i mną autorką różnie bywa. Przyznam się, że też miałam zamiar napisać jednoparta już w zeszłym roku, a wciąż nawet nie zaczęłam, więc nie jesteś z tym sama ^^
OdpowiedzUsuńAkceptuję to, że masz także życie pozablogowe i pracę licencjacką, która chyba jest ciut ważniejsza ;)
Tak czy inaczej, będziemy czekać. Szczerze powiedziawszy, patrząc na ten komentarz, odnoszę wrażenie, że strasznie majaczę xD
Tobie również życzę pomyślności w nowym roku, aby 2017-sty okazał się lepszy niż 2016-sty no i powodzenia z tą pracą licencjacką.
Całuski :*
Też wolałabym wrócić z rozdziałem, ale cóż, siła wyższa :P
UsuńJa tam żadnego majaczenia nie zauważyłam :D
(Nie)dziękuję :) Tobie również życzę powodzenia, bo o ile dobrze pamiętam, przed Tobą matura, a to też poważna sprawa :)
:**
Spokojnie pisz sobie pracę, a my poczekamy ile trzeba. <3
OdpowiedzUsuń<3
UsuńDzięki :)
Widzisz, ja to chociaż mam teraz spokojnie czas na nadrabianie. Pierwsza część już przeczytana. Jutro zabieram sie za drugą i wtedy komentarz wleci <3
UsuńWobec tego bardzo mi miło "gościć" Cię tutaj i mam cichą nadzieję, że moje wypociny przypadły Ci do gustu ;)
UsuńNawet nie wiesz jak bardzo! Do wieczora! <3
UsuńDobra, jestem, z poślizgiem, ale jestem. To wszystko wina Eda Sheerana, bo ja się nim tak jaram, że nic innego nie potrafię robić, wić skargi i zażalenia to wiadomo gdzie kierować.
UsuńPo pierwsze: rozbicie tego na dwie czesci jest naprawde swietnym pomyslem i dawno nie mialam z czyms takim do czynienia. Ogolnie z pomyslami w blogosferze to roznie ostatnio bywa, jakos wszyscy ida na latwizne i sprzedaja nam gnioty nie z tej ziemi, wielka szkoda, bo dobrych histori to sie szuka jak igly w stogu siana... Ale odkryłam Twoją podstronę, szpieg ze mnie (hłe, hłe), to już wiem co w tym tygodniu w pracy będzie czytane. O dzięki Ci, Selene, oł Darling, za więcej Twojego pisarstwa.
Po drugie: czesc pierwsza powala takim typowo nastolatkowym sposobem myslenia. Wtedy jeszcze nie interesuja Cie faceci, nie interesuje Cie to jak wygladasz i dlaczego on lata za inna, a nie za Toba. I wszystko jest takie latwe. Albo bylo latwe, kiedy to ja bylam w wieku Bereniki, bo to juz bylo wlasnie te osiem lat czy nawet dziewiec temu. A gdy patrze na dzisiejsza mlodziez I ich codziennosc. Klekacje narody!
Idę sobie na przykład do pracy, siódma rano, minus dwanaście, małolata w kurtce rozpiętej i pępek na wierzchu, olaboga! Pet w gębie oczywiście nieodłącznym elementem jest... Bleh, bleh.
Po trzecie: Milosz wygrywa. Wszytsko. Wiec chcialabym by pojawil sie w czesci drugiej troche czesciej niz tylko na wspominkach. I oby byl bardziej uszczypliwy, niz jego starsza siostra. Niech teraz on wchodzi w doroslosc, szuka dziewczyny, ma problemy szesnastolatkow. Takie odbicie Bereniki, w tych nowych, niekoniecznie dobrych, czasach <3
Po czwarte: ADA! No nie wypada… Nienawidze tego imienia, nazwisko tez zle mi sie kojarzy, ta moja znienawidzona Ada to takie wypisz wymaluj Twoja Majchrzakowa… w dodatku upierdliwe to to i mam ciagly facepalm gdy o niej czytam. Zbyniu, ja cie prosze, pogon to to bo nie strzimie…
Piate: Berenika, diabel. Bozesz gdzie Ty te teksty dla niej znalazlas… Przeciez to taka Zosia Samosia, ze az strach patrzeć, jak ona hardo przez życie idzie! Hej, ho! Spuszczamy z tonu! Niech ten Bartmanowski roztopi w niej w końcu ten lód.
No i szóste: Bartmaniszcze. Moja pierwsza siatkarska miłość. Pamiętam jak miałam plany pojechania na mecz Węgla i wyrwania go. Dwa opowiadania aż mu napisałam, a on się hajtnął z tą blondyną, a nie ze mną... ale może to i dobrze, bo z perspektywy tych czterech czy pięciu lat od najprzytulniej, to ja jednak wolę Kuraka. <3
Ogarniaj studia, życie i do nas wracaj. Bez MIŁOSZA nie wpuszczam!
Ps. część tego komentarza była pisana na mojej pracowniczej klawiaturze, która ma umlałty zamiast polskich znaków, także pardąsik :D
UsuńPo pierwsze, strasznie Ci dziękuję za ten obszerny komentarz i czas poświęcony na nadrobienie opowiadania, a po drugie, na wszelki wypadek ostrzegam przed czytaniem moich poprzednich tworów, bo to też gnioty nie z tej ziemi :P Ale staram się uczyć na błędach i mam nadzieję, że jako tako mi to wychodzi.
UsuńAch, ta dzisiejsza młodzież chciałoby się rzec :P Też mam wrażenie, że nastolatkowie za wszelką cenę chcą szybciej dorosnąć, ale nie idzie to w parze z emocjonalnym dojrzewaniem. Siano w głowie i tyle, choć oczywiście zdarzają się nieliczne wyjątki.
Z Miłoszem mam mega zagwozdkę, bo chociaż wiem, że ta postać ma potencjał, który warto wykorzystać, to mimo wszystko nadal nie potrafię znaleźć mu właściwego miejsca w drugiej części. A imię Ada też nie najlepiej mi się kojarzy i pewnie dlatego wybrałam je akurat dla tej bohaterki :P I w ogóle to brawo Ty, bo trafiłaś w punkt, podsumowując Berenikę.
Pisałaś o Zbychu? A są jeszcze gdzieś w internecie te opowiadania? Poczytałabym :) Kurczę, mam mega sentyment do Bartmana, chyba nawet większy niż bym chciała.
Postaram się wszystko ogarnąć, a póki co raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam ciepło <3
Jeżeli chcesz się przebijać przez Onet, to proszę bardzo :)
UsuńTeż gnioty, choć najprzytulniej to chyba trochę mój osobisty sukces ówcześnie.
http://najprzytulniej.blog.onet.pl/
http://znajomy-nieznajomy.blog.onet.pl/
Onet mi niestraszny, bo w czasach, gdy odkrywałam siatkarskie fanficki, wszystkie pojawiały się na tej platformie. To już wiem, co będę czytać w trakcie przerwy międzysemestralnej :) Dzięki!
UsuńHaha, daj znać po wszystkim, czy jeszcze żyjesz :D
UsuńBtw. zaczęłam mądra grę pozorów od końca... mądra ja. Element zaskoczenia poszedł się... wszystko przez to, że mnie szef nad głową stał...
Luzik, mnóstwo rzeczy już widziałam w blogosferze, zresztą nie wierzę, że te opowiadania są złe :) A wrażeniami po przeczytaniu na pewno się podzielę!
UsuńKurczę, to faktycznie mega spoiler sobie zafundowałaś :P
:) Są sprawy ważne i ważniejsze oraz pilne i pilniejsze. Przyjdzie i czas na dokończenie wszystkich niedokończonych historii albo napoczęcie nowych. W każdym razie ja tu regularnie zaglądam i sprawdzam - i to jest moje postanowienie noworoczne, z wypełnieniem którego nie będę mieć problemów.
OdpowiedzUsuńPowodzenia i pozdrowienia :)
Otóż to :) Dziękuję za duuże pokłady cierpliwości i za to, że nadal tu jesteś :)
UsuńPozdrawiam :)
Nadal jestem i poczekam. (Uff, w końcu znalazłam chwilę, żeby to napisać!)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę :) Dzięki!
UsuńJestem, będę i czekam. 😊
OdpowiedzUsuńI swoją drogą wiem co czujesz, aktualnie jestem na przeklinaniu całego świata, że zachciało mi się pójść na studia. 😒 I na etapie pisania pierwszego rozdziału pracy, gdzie dwa z trzech miałam oddać do przerwy bożonarodzeniowej. 😂 Brawo ja! 😎😂
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo cierpliwości i zapału do pisania pracy! ❤
:)
UsuńJa może nie przeklinam całego świata, że zachciało mi się pójść na studia, ale lekki kryzys egzystencjalny jak najbardziej u mnie występuje ;) Zresztą sesja chyba u każdego wyzwala miliony sprzecznych myśli :P Dwa rozdziały z trzech przed świętami? :o Niezłe tempo Wam narzucono! Całe szczęście, że mój promotor jest znacznie bardziej wyrozumiały :P
Tobie życzę tego samego i również serdecznie pozdrawiam! :)